Ciekawostki

Intymność nie powinna być wynoszona na zewnątrz

Czasami zdarza nam się usłyszeć, kiedy partnerzy mówią na siebie w bardzo dziwny sposób. Zdrobnienia to naturalna rzecz, a do najpopularniejszych zwrotów do ukochanej osoby zaliczamy „kochanie’, „misiaczku”, czy zwyczajne zdrobnienia imion.

Te mniej popularne i dziwne określenia względem partnera, takiej jak „warchlaczek”, „wołowinka” czy „ciapciach” nie brzmią dobrze w towarzystwie.Warto zostawić je dla siebie i partnera w sferze bardziej prywatnej.

Ludzie czasami wymyślają najdziwniejsze rzeczy, a i my sami pewnie mamy jakieś historie, w wyniku których niekoniecznie partner czy partnerka, ale ktoś nam w inny sposób bliski otrzymał dziwne przezwisko. Nie ma w tym absolutnie nic złego i wręcz przeciwnie, można to traktować jako element bliskości. Ujawnienie takich kwestii jest jednak bardzo poważnym problemem.

Bliskość jest tylko nasza

Pan Prezes raczej nie życzyłby sobie, żeby ktoś publicznie mówił do niego per „pączusiu”. Świat nie zrozumie też, dlaczego za młodą kobietą na ulicy ktoś woła „spaślaczku” czy „grubasku”. Takie przezwiska są bardzo przyjemne, kiedy jest to element naszej intymności i coś, co mamy tylko dla siebie.

Nawet jeśli tego typu określenia są bardzo neutralne i związek tworzy „Miś ze Słoneczkiem”, to przekazanie informacji o tym całemu światu poprzez korzystanie z tego typu zdrobnień w gronie większej liczby osób, jest czymś naprawdę niepożądanym i nie powinno mieć miejsca. Dla wielu osób może to być bez znaczenia, ale dla innych będzie to cios niczym zdrada intymności.